Zamożność Chińczyków

Określenie „małe, tanie chińskie rączki” od kilku lat nie odpowiada już rzeczywistości. Faktycznie jeszcze na przełomie XX i XXI wieku Chińczycy stanowii tanią „siłę roboczą”, produkującą masowo i wydajnie towary o niskiej jakości. Przez ostatnie 20 lat bardzo się to zmieniło, kiedy reformator Deng Xiaoping wśród różnych haseł ogłosił i takie: „Bogaćcie się, kto tylko umie i może”. Kiedy ok. 2004r. p. Agnieszka zaczęła jeździć do Chin, przeciętna pensja wynosiła ok. $200. Kilka lat później było to już $500. Obecnie przeciętny Chińczyk zarabia ok. $800, czyli mniej więcej tyle, co w Polsce. To czterokrotny wzrost w ciągu niecałych dwóch dekad. Oczywiście specjaliści lub kadra managerów zarabia więcej nawet ponad $1000, a dużych metropoliach, gdzie również życie jest droższe, nawet ponad $2000. Choć tyle zarabia większość Chińczyków, to są to wartości bardzo odległe od najwyższych, przez to objęte najniższym podatkiem - 5%. Koszty życia (poza wielkimi metropoliami - Pekinem i Szanghajem) są podobne do polskich, a często niższe, więc ogólnie żyje im się lepiej niż u nas (pomijając opiekę medyczną i emerytury).

Istnieje w Chinach duża, wciąż rosnąca grupa ludzi, zarabiających dużo więcej niż przeciętna. Szacuje się, że ok. 10% ludzi to milionerzy! Przy całkowitej liczbie ludności ok. 1,4 miliarda (2018r.) daje to liczbę ok. 140 milionów milionerów! A w tym jest kilkanaście milionów miliarderów! Powoduje to z jednej strony wielkie rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa, a z drugiej sprawia, że „średnio” Chińczycy to bogate społeczeństwo. To właśnie tę grupę bogatych Chińczyków, zamieszkujących głównie miasta, stać na samochody (często zachodnie, luksusowe), opiekę medyczną, studia na najlepszych uczelniach, mieszkania w lepszych domach niż 30-piętrowe betonowe bloki, czy na zagraniczne wycieczki. Stać ich także na markowe, zachodnie ciuchy, zegarki i sprzęt elektroniczny. Tylko najbiedniejści skazani są na nadal masowo produkowane podróbki. Po kampanii państwa, krytykującej podrabiane towary, wszyscy starają się (w miarę możliwości) kupować oryginalne towary. Jak nie zagranicznych marek, to krajowych. Tanie podróbki idą głównie na eksport, lub kupują je turyści.

Ze wzrostem zamożności dużej części społeczeństwa wiąże się też moda na konsumpcjonizm. Wszyscy starają się osiągnąć sukces zawodowy, żeby jak najwięcej zarabiać i jak najwięcej wydawać, stawiając to za cel życia. Wielkie sklepy zachodnich marek w centrach dużych miast, a zwłaszcza metropolii, są pełne młodych Chińczyków. Ulica Nankińska w Szanghaju uznawana jest za jedną z największych handlowych ulic na świecie. Na ponad 6 km długości swoje punkty handlowe ma tu ponad 600 firm z całego świata. Ponadto mieści się na niej około stu tradycyjnych sklepów i sklepów specjalistycznych, które handlują, m.in. wyrobami z jedwabiu, jadeitu, wełny, haftami i zegarkami.