Zaawansowanie technologiczne

Potoczne wyobrażenie o Chinach jako producencie nieskomplikowanych, tanich, tandetnych towarów nie pokrywa się obecnie z rzeczywistością. Chiny przeszły w ostatnich kilkunastu latach ogromną zmianę - dzisiaj produkuje się tam bardzo zaawansowane technicznie urządzenia, przy wykorzystaniu najwyższej technologii. To skutek przeniesienia z krajów Zachodu do Chin, w czasach gdy była tam bardzo tania siła robocza, montowni zawansowanych urządzeń - elektroniki, samochodów, maszyn itp. Siła robocza trochę podrożała, ale nadal jest tam wiele zakładów wielkich koncernów technologicznych (np. Apple czy IBM). Chińczycy wykorzystali te lata na poznanie i skopiowanie, a w kolejnym etapie rozwinięcie zachodniej technologii. Bardzo dużo zarobili na produkcji dla zachodnich koncernów i dużą część tych środków zainwestowali w rozwój własnych zakładów, produkujących i eksportujących towary na cały świat. Duża część tej produkcji idzie na lokalny rynek, w końcu prawie 1/5 światowej populacji mieszka w Chinach - to ogromna rzesza konsumentów.

W porównaniu np. do Polski, Chiny są bardzo zaawansowanym technologicznie państwem. Myślę, że mogą na tym polu konkurować z wieloma krajami Zachodu, bardziej rozwiniętymi niż Polska. To zaawansowanie widzieliśmy na każdym kroku, przede wszystkim w budownictwie - domów, dróg i kolei. Nowe osiedla, dla setek tysięcy migrantów ze wsi, powstają w niesamowicie szybkim tempie. I są to przeważnie bardzo wysokie, 30-piętrowe bloki, w których każde mieszkanie wyposażone jest nie tylko w klimatyzację (co widać z zewnątrz) ale również inne, nowoczesne sprzęty AGD - których na pierwszy rzut oka nie widać. Odlewane z betonu, w ramach jednego osiedla są identyczne, ale poszczególne osiedla znacznie się od siebie różnią - inaczej niż w przypadku naszej „wielkiej płyty”. Dla budowniczych nie stanowi żadnego problemu bliskość rzeki czy niesprzyjający grunt. Opanowali już radzenie sobie z takimi „drobiazgami”. W Szanghaju widzieliśmy dziesiątki nowoczesnych drapaczy chmur z drugim pod względem wielkości budynkiem świata - Shanghai Tower. Na 118 piętro komfortowo, bez nadmiernych przeciążeń, wjeżdżaliśmy windą mknącą maksymalnie 18 m/s (64km/h) - średnio było to ok. 10m/s. Wszystkich drapaczy, czyli budynków o wysokości powyżej 150m jest w Szanghaju ponad 100! (Chińczycy za drapacze uznają już budynki 100m - takich w Szanghaju jest ponad 300). Najnowsze z nich są nie tylko ładne, ale i ekonomiczne - starają się maksymalnie oszczędzać energię. I co ciekawe, nie są to tylko biurowce, ale budynki wielofunkcyjne - z częścią biurową, mieszkalną, hotelową, usługową czy handlową. Wzrok przykuwały też „dziurawe” budynki, które zdawały się zaprzeczać prawom grawitacji. To nie tylko chińska specjalność, ale tu jest ich wyjątkowo dużo.

Setki tysięcy kilometrów nowych, szerokich dróg ekspresowych i autostrad (samych autostrad jest ponad 130tys. km, a w 1988r. było tylko 147km dróg ekspresowych), ze skomplikowanymi z naszego punktu widzenia budowlami: mostami czy tunelami to już standard. To w Chinach znajduje się najwyższy most na świecie - wybudowany w zaledwie 3 lata, długi na nieco ponad kilometr, ale zwieszony ponad pół kilometra nad rzeką. Wielkie, nawet 5-poziomowe skrzyżowania, mają najwyższe jezdnie tak wysoko, że normalne drzewa w dole wydają się z nich małymi drzewkami. Elektroniczne tablice nad arteriami Szanghaju, pokazujące natężenie ruchu na poszczególnych odcinkach, są o wiele czytelniejsze od tych spotykanych w Polsce. Zapewne system zarządzania ruchem jest też o wiele bardziej wyrafinowany. Ciągnące się kilometrami dwupoziomowe arterie w centrach miast (po kilka pasów w każdą stronę na obu poziomach), setki tuneli pod naprawdę szerokimi rzekami (pod Jangcy jest najszerszy na świecie tunel - 14m i 9km długości), automatyczne systemy poboru opłat na autostradach i wiele, wiele innych, drogowych inwestycji. A na drogach głównie rodzime marki aut, skopiowane co prawda z zachodnich, ale jeszcze bardziej rozwinięte technologicznie i o wiele tańsze. Coraz więcej jest aut elektrycznych, a skutery są już prawie wyłącznie na prąd. Liczniki czasu przy sygnalizatorach świetlnych są niemal na każdym skrzyżowaniu, a w Szanghaju widzieliśmy ciekawe rozwiązanie - wysoki na kilka metrów, pionowy wskaźnik LED-owy, pozwalający z daleka zobaczyć kiedy zmieni się światło na skrzyżowaniu.

Dwukrotnie jechaliśmy pociągiem, który rozwijał prędkość ponad 300km/h. Takich linii kolejowych jest już ponad 20 tysięcy kilometrów (więcej niż łącznie we wszystkich innych krajach na świecie) i wciąż buduje się nowe. Np. ostatnio z Pekinu w pobliskie góry, gdyż Pekin będzie niedługo gościł zimowe Igrzyska Olimpijskie. Kiedy robiliśmy sobie zdjęcia w takim pociągu pod wyświetlaczem prędkości, Chińczycy patrzyli na nas z politowaniem, zapewne mając niskie mniemanie o prowincjonalnym kraju, z którego przyjechaliśmy - dla nich to standard. W Chinach są też szybsze pociągi - jadące ponad 400km/h, a w planach na najbliższe lata są alternatywne dla samolotów, rozwijające 600km/h. Inna podziwiana linia prowadzi z prowincji Qinghai do Lhassy w Tybecie. Liczy ona 1956 km długości, a na długości 960 km biegnie powyżej 4.000 m. nad poziomem morza (najwyższe wzniesienie ma 5.072 m n.p.m.), około 550 km po terenach wiecznej zmarzliny, a wagony muszą tam być hermetycznie zamykane, jak samoloty, wyposażone w maseczki tlenowe oraz z dyżurnymi lekarzami. Dworce kolejowe, to nowoczesne giganty, z 13, a nawet 16 peronami. Na peronach są wmurowane w posadzkę tabliczki, wskazujące w którym dokładnie miejscu zatrzymają się drzwi konkretnego wagonu. Z dokładnością do kiludziesięciu centymetrów. Dla nas to magia - na naszych dworcach wiadomo zaledwie, w którym sektorze zatrzymają się określone wagony. I też nie zawsze się to sprawdza. Nie tylko „duża” kolej jest bardzo rozwinięta - metra w Szanghaju i Pekinie są największe na świecie - każde ma prawie 600km długości. To ostatnie ma być w najbliższych kilku latach rozbudowane do 1000km. Transport lotniczy również jest bardzo rozwinięty - 2. pod względem wielkości na świecie lotnisko, jedno z dwóch w Pekinie, będzie miało jeszcze w 2019 roku trzeciego „brata”. Chińczycy mają ambicję, by zmonopolizować rynek przewozów pasażerskich w całej Azji, a może i dalej...

Większość Polaków zapewna slyszała o platformie sprzedaży internetowej, która ma ambicje prześcignąć obecny nr 1 - Amazon. Właściciel platformy, firma AliBaba jest też właścicielem i operatorem płatności przy użyciu smartfonów. Widzieliśmy jak Chińczycy błyskawicznie płacą za zakupy nawet na ulicznych straganach - skanując QR-kody towarów i sklepu. Podobno już blisko 80% płatności detalicznych w Chinach jest realizowanych za pomocą platformy AliPay - zarówno internetowych jak i tradycyjnych. To największa platforma do płatności mobilnych na świecie, integrująca opócz płatności możliwość zamawiania posiłków czy usług, ubezpieczenia czy e-dokumenty (np. wirtualny dowód osobisty). Generalnie wiele rzeczy jest w Chinach „naj” - największych, najwyższych, najszerszych, najszybszych, naj....

To wszystko technologie, które widzieliśmy na własne oczy. A Chińczycy mają też wiele innych, jak choćby bardzo rozwinięty program lotów kosmicznych - może nie tak bardzo jak amerykański i rosyjski, ale bardziej niż europejski. Miliony kamer na ulicach sprzęgniętych jest w system, który wykorzystuje bardzo zaawansowane algorytmy identyfikacji osób na podstawie rozpoznawania twarzy - w ciągu 2 lat ma być całkowicie ukończony zapewniając inwigilację doskonałą. Chińczycy mają bardzo rozbudowaną technologię nuklearną - cywilną (ok. 20 czynnych reaktorów i prawie 30 w budowie) i zapewne militarną (bo to zwykle idzie w parze). Takich przykładów można by mnożyć. To naprawdę bardzo rozwinięte technologicznie państwo i co ważniejsze, cały czas rozwijające się w tempie nie mającym odpowiednika w żadnym innym miejscu globu - ani współcześnie, ani nigdy wcześniej. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat Chiny mogą stać się mocarstwem potężniejszym niż Rosja, Europa czy nawet USA. Zwłaszcza, że Chiny będąc już blisko od zmonopolizowania światowej produkcji przemysłowej i handlu, aż palą się do uczynienia czegoś podobnego w dziedzinie produkcji żywności.